W sobotę po raz drugi odbyło się święto ulicy Chylońskiej - parada, a po niej festyn. Widać że pomysł chwycił i wpisał się na stałe w krajobraz Chyloni i Cisowej. Oczywiście nie wszystko było idealnie - na samym festynie, jako rodzic trzylatki poczułem się lekko lekceważony. Raz bardzo wysokimi cenami "atrakcji" dla dzieci, dwa - ich małą ilością, dla maluchów to właściwie tylko nieśmiertelne kulki były.
Zupełnie niepotrzebne były też wywołane w ostatniej chwili przez urząd miasta przepychanki na tle finansowania imprezy.
To jednak rzeczy mniejszej wagi, drugie koty za płoty, z czasem szczegóły da się dopracować. Ważne że impreza się udała i mam nadzieję że już na stałe zagości w kalendarzu wydarzeń w naszych dzielnicach (kalendarzu - dodajmy - niestety dość ubogim).
A tutaj galeria zdjęć z imprezy na stronach Głosu Gdyni. Tym razem z Agnieszką załapaliśmy się na pierwsze zdjęcie.


