Pozostałości po sylwestrowych petardach, szklane butelki oraz wszelkiego rodzaju opakowania oglądają mieszkańcy gdyńskich Pustek Cisowskich. Zaśmiecona jest ul. Malinowa od strony lasu, a podobny bałagan panuje między ulicami Rumską a Słowiczą. Mieszkańcy się skarżą, że ich dotychczasowe próby zainteresowania służb miejskich tym problemem nie przyniosły skutku. Przekazaliśmy sprawę przedstawicielom Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni oraz Straży Miejskiej i otrzymaliśmy zapewnienie, że jeszcze w tym tygodniu podejmą kroki, by w tych miejscach było czyściej.
Na problem zaśmieconych miejsc w Pustkach Cisowskich zwrócił uwagę nasz Czytelnik, pan Robert. - Uważam, że ten temat jest bardzo ważny, bo niestety, widok jak na Pustkach Cisowskich staje się normalnością chyba we wszystkich dzielnicach Trójmiasta - pisał. - Wynika to chyba z braku kultury proekologicznej i niewyrabiania jej już u najmłodszych. To rodzice przecież powinni dawać przykład i uświadamiać.
Pan Robert skarży się też na brak reakcji służb porządkowych. - Niestety, zupełnie nie widzę aktywności Straży Miejskiej pod tym względem. Nie wiem, czy nie mają kompetencji do interwencji i nakładania kar na właścicieli zaśmieconych terenów, czy też wynika to z braku zainteresowania tymi tematami. Miałem możliwość zobaczyć wiele miejsc na ziemi i niestety, daleko nam jeszcze do standardów panujących w Europie Zachodniej czy w innych częściach świata - pisał
Mieszkańcy Chyloni przez lata czekali na remont skrzyżowania, które korkowało pół dzielnicy. Doczekali się, ale okazuje się, że jakość wykonanych prac pozostawia wiele do życzenia.
Na skrzyżowaniu ul. Chylońskiej i Północnej
korki były permanentne. Ul. Chylońska prowadzi wzdłuż torów SKM pomiędzy Leszczynkami a Cisową. Przez tory można przejechać przejazdem przy ul. Puckiej lub ul. Północnej. To właśnie przejazd w okolicy ul. Północnej
jest miejscem, które zatykało Chylońską. Gdy opuszczane były szlabany, sznur czekających na przejazd samochodów blokował ulicę w obu kierunkach.
Teraz jest lepiej, bo zdecydowanie wydłużone zostały pasy do skrętu, ale... prawoskręt w ul. Północną wykonany został z kostki betonowej, a nie z asfaltu.
- Wydaje się, że to nawierzchnia jednocześnie droższa i mniej komfortowa dla kierowców - nie kryje zaskoczenia Marcin Horała, radny PiS w Gdyni.
Władze miasta przekonują, że to rozwiązanie wbrew pozorom tańsze, bo kostkę łatwiej zdemontować i ponownie ułożyć. A to w tym miejscu może być konieczne.
Chciałbym podzielić się z Państwem wynikami ostatnich moich interwencji w sprawach ważnych dla mieszkańców dzielnicy Pustki Cisowskie:
1. W tym roku Zarząd Dróg i Zieleni wykona utwardzenie płytami typu Yomb dwóch gruntowych odcinków ulicy Słowiczej, w tym – co istotne dla wszystkich mieszkańców – dojścia do zespołu handlowego wokół hipermarketu Tesco. Planowany termin rozpoczęcia prac to lipiec bieżącego roku.
2. Inwestycja budowy ulicy Żurawiej na odcinku od ul. Chabrowej do ul. Modrzewiowej (dojazd do Doliny Cisów i Osiedla Wiklinowa) znajduje się obecnie na etapie opracowania wielobranżowej dokumentacji projektowo-kosztorysowej. Termin realizacji tej dokumentacji, zgodnie z warunkami przetargu, to 12 października br. Dla potrzeb inwestycji konieczne jest wykonanie podziałów geodezyjnych, które zostaną zlecone po uzyskaniu uzgodnienia Zarządu Dróg i Zieleni dla zaprojektowanych linii rozgraniczających ulicy Żurawiej. W związku z tym uzyskanie zezwolenia na realizację inwestycji drogowej szacowane jest na ok. 6 m-cy od zakończenia opracowania dokumentacji.
W poniedziałek zakończyła się rekrutacja dzieci do gdyńskich przedszkoli. Jeszcze nie wiadomo ile maluchów zostało przyjętych, a dla ilu miejsc zabrakło. Nie będą to jednak ostateczne wyniki rekrutacji, po ogłoszeniu listy przyjętych rodzice będą mieli tydzień na odwołania. Tegoroczna rekrutacja jest emocjonująca szczególnie dla rodziców i opiekunów sześciolatków, dla których nabór zakończy się po przyjęciu wszystkich 5-latków. Dorośli są zdezorientowani, o pomoc zwrócili się do gdyńskich radnych.
W samorządowych przedszkolach jest 4900 miejsc dla maluchów, oraz około 850 w placówkach prywatnych. W tym roku najbardziej o miejsca dla dzieci obawiają się rodzice najstarszych dzieci objętych obowiązkiem przedszkolnym. Zmiany w ustawodawstwie spowodowały, że władze miasta wydały decyzję, by te maluchy będą przyjmować jako ostatnie. Martwi to rodziców, którzy nie są chętni wysłać dziecko do szkoły.
- Docierają do mnie głosy ze strony zaniepokojonych gdyńskich rodziców sześciolatków odnośnie dostępności edukacji zerówkowej w przedszkolach - pisał radny Marcin Horała w interpelacji do władz miasta. - Zdaniem rodziców w wyniku polityki władz miasta w tym zakresie możliwość wyboru pomiędzy zerówkami w szkołach i przedszkolach stała się fikcją.
Pół biedy jeżeli chodzi o sprawę ujętą w karby postępowania administracyjnego. Wydanie pozwolenia na budowę, dowodu osobistego czy otrzymanie becikowego – te indywidualne sprawy mają swoje procedury.
Wiadomo gdzie i jakie pismo złożyć żeby osiągnąć pożądany efekt (choć nie wiadomo do końca w jakim czasie np. w zakresie decyzji o warunkach zabudowy bywają to miesiące a czasem i lata).
Gorzej gdy chodzi o załatwienie sprawy nie polegającej na wydaniu jednostkowej decyzji administracyjnej. Mam na myśli sprawy takie jak załatanie dziury w drodze, postawienie dodatkowej lampy w newralgicznym miejscu czy drobna zmiana w organizacji ruchu. Ogólnie są to tak zwane interwencje, stanowiące też gro tematów z którymi mieszkańcy przychodzą do radnych. W takich sprawach to już nawet nie co urząd to obyczaj – tu co wydział, albo co pojedynczy urzędnik, to obyczaj. Zazwyczaj dopiero wielokrotnie testując różne ścieżki dowiemy się, która prowadzi do celu w naszym mieście w danym zakresie spraw.
Poniżej zamieszczam raport z pracy radnego w pierwszym kwartale br.Nie da się ukryć, że Polacy są w przytłaczającej większości mieszkańcami miast w pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniu.
Czasami ta świeża mieszczańskość daje o sobie znać w życiowych drobiazgach - ot chociażby problemie, który polskie miasta mają z psami.
Rolnik nie będzie przecież biegał po polu i zbierał krowie placki, a leśnik nie chodzi po lesie z torbą i łopatką szukając sarnich bobków. Niestety wielu umyka, że miejski trawnik, a często nawet chodnik, to miejsce zdecydowanie częściej uczęszczane i kupy tam pozostawione przez żywy inwentarz należałoby posprzątać.
W ogóle w obejściu pies musi być, obszczeka obcego, odstraszy łobuzów itp. Zasadniczo im większy i groźniej wyglądający tym lepiej. I tu znów świadomości wielu umyka, że mieszkanie na czwartym piętrze bez windy to nie dom z obejściem, gdzie pies może biegać jak chce. I im większy pies, tym zazwyczaj większe ma potrzeby ruchowe i tym większej potrzebuje przestrzeni. Niestety smutną tradycją polskich blokowisk są psy wyjące całymi dniami, zamknięte w klaustrofobicznej – z ich punkt widzenia – przestrzeni. Tudzież widok kobiet, czy osób starszych szarpiących się na smyczy z wielkim psem, nad którym ewidentnie nie panują.
Jest fotel antywstrząsowy luksusem?- Opinia sroga.
Tyłek tłuc ma gdyńska władza po tych naszych polskich drogach?
Zbyt wygodny podłokietnik?- Pan chyba nie ma pojęcia
Jakie są zmęczone ręce od toastów na przyjęciach.
Jak bez radioodtwarzacza CD w podróż?- Coś dla ducha
Należy się. My lubimy głosu prezydenta słuchać
Nagranego przez Joannę Grajter- po to też DVD.
Nie dość, że nasze słoneczko słyszy się, to jeszcze widzi.
Tak jak napisałem w informacji prasowej po sesji - hymnem Rady Miasta stała się tytułowa piosenka Kultu. Ale zacznijmy od początku. Otóż clou ostatniej sesji były podwyżki cen biletów komunikacji publicznej oraz opłat za parkowanie.
Często słyszę, że przesadnie teoretyzuję opisują oligarchiczny system gdyńskiej partii władzy, że to takie oderwane od życia rojenia pasjonata politologii. Pasjonatem politologii i polityki to ja jak najbardziej jestem, ale moje rojenia nie są tak znowu oderwane od życia. Bowiem idee mają konsekwencje i podobnie ma swoje konkretne konsekwencje system lokalnej oligarchicznej partii władzy.
Brak realnej presji konkurencji zewnętrznej i wewnętrznej powoduje typowe dla partii władzy stawanie się partią urzędową, polityczną przybudówką urzędu. I urzędową perspektywę w patrzeniu na miasto. Przejawia się to postawami konkretnie szkodzącymi interesom mieszkańców. Na przykład zauważyłem u wielu radnych domyślne przyznawanie racji urzędowi. Jeżeli urzędnik jedno, a mieszkaniec a nawet radny dzielnicy czy miasta drugie - to, zakładamy, rację ma ten pierwszy. Dopiero zgromadzenie szeregu oczywistych dowodów i uporczywe ich popularyzowanie może czasem doprowadzić do konstatacji, że może tym razem urząd nie ma racji. Na dzień dobry mieszkaniec to oszołom i pieniacz, radny to awanturnik i politykier. Na nich ciąży ciężar przeprowadzenia dowodu że jest inaczej, natomiast urzędnik cieszy się domniemaniem kompetencji i uczciwości.
Każdy z nas chciałby wierzyć, iż jego lokalni włodarze profesjonalnie pochylają się nad potrzebami inwestycyjnymi, racjonalnie je priorytetyzują, a następnie wprowadzają w życie. No cóż…
Jak zwykle teoria sobie, a życie sobie. Poza racjonalną analizą i budowaniem spójnej strategii można wyróżnić przynajmniej kilka czynników decydujących o kierunkach miejskich inwestycji.
Pierwszym z nich są środki unijne. Tak się przyjęło, że jednym z wskaźników sukcesu jest liczba pozyskanych i wydanych środków unijnych. Wójt, burmistrz, czy starosta bardzo chętnie pochwali się ile to milionów środków unijnych pozyskał, a jak do tego może jeszcze przeciąć wstęgę na jakimś lśniącym nowością obiekcie no to mamy pełnię szczęścia. Często na boku zostaje kwestia racjonalności takiej inwestycji. Szczególnie istotna to kwestia w sytuacji, gdy mamy do czynienia z budową obiektu z poza obszaru twardej infrastruktury np. drogowej. Obiekty takie jak aquapark, filharmonia czy centrum kultury raz powstawszy, warunkują istnienie określonej instytucji. Bardzo często na etapie podejmowania decyzji o budowie brakuje analizy czy taka instytucja będzie w stanie choćby z grubsza pokryć koszty swojego funkcjonowania, czy budżet jednostki samorządu stać na pokrywanie trwałego deficytu i czy taki wydatek jest strategicznie uzasadniony. Panuje radosny entuzjazm skoku na unijną kasę, bez refleksji co będzie potem.
Poniżej przesyłam treść interpelacji, którą złożę po weekendzie - w sprawie, którą nie sposób określić inaczej niż bulwersującym przykładem arogancji władzy. W trzy tygodnie po uchwaleniu kolejnych podwyżek drenujących kieszenie mieszkańców Gdyni urzędnicy fundują sobie luksusowe auto za ćwierć miliona.
Prezydent Miasta Gdyni dr Wojciech Szczurek
INTERPELACJA
Dotyczy: Zakupu przez urząd samochodu Mercedes Sprinter
Szanowny Panie Prezydencie,
W kontekście niedawnych podwyżek cen biletów i opłat za parkowanie szokująca jest informacja o zakupie przez urząd miasta samochodu Mercedes Sprinter za ponad 250 tysięcy złotych. Nie kwestionując potrzeby zakupu samochodu typu bus na potrzeby urzędu, zwrócić należy uwagę iż jego wyposażenie, a co za tym idzie cena, nosi znamiona luksusu. Nader wątpliwe jest fundowanie sobie przez urzędników luksusu w sytuacji gdy jednocześnie wymagają zwiększonych danin od mieszkańców naszego miasta. Zgodnie z wypowiedzią pani rzecznik Grajter: „Zamówiliśmy takie wyposażenie, bo samochód ma służyć do wielogodzinnych, zagranicznych wypraw”. Zapewniam, że i ja i tysiące gdynian odbywały „wielogodzinne, zagraniczne wyprawy” w mniej komfortowych warunkach – bez uszczerbku na zdrowiu.
Gdynia 11 kwietnia 2012
Prezydent Miasta Gdyni dr Wojciech Szczurek
List otwarty w sprawie sytuacji w klubie Arka Gdynia
Szanowny Panie Prezydencie,
Od 1 stycznia bieżącego roku trwa ogłoszony przez środowisko kibiców bojkot meczy rozgrywanych w Gdyni przez pierwszą drużynę piłkarską Arki. Taką sytuację ocenić należy jako nadzwyczajną i wymagającą działania również od władz miasta – zaangażowanych we wspieranie klubu Arka Gdynia, realizujących strategię promocji miasta za pomocą klubu, jak i posiadających swoich przedstawicieli we władzach klubu. Oczywistością jest stwierdzenie, iż głównym celem działalności zawodowego klubu sportowego jest zaspokajanie potrzeb i oczekiwań kibiców, tak samo jak istotą działania sklepu jest zaspokajanie potrzeb klientów a władzy publicznej – zaspokajanie potrzeb obywateli.
Na dzisiejszej sesji Rada Miasta podjęła decyzję o podwyżce cen biletów komunikacji miejskiej oraz o podwyżce opłat za parkowanie. Uzasadnienia były są różne – np. w wypadku biletów był to wzrost cen paliw, a w wypadku opłat za parkowanie… wzrost cen biletów (aby wymusić dalsze korzystanie z komunikacji publicznej pomimo podwyżki cen biletów).
To efekt tej samej polityki, w wyniku której co roku podwyższane są podatki i opłaty lokalne a jednocześnie wydajemy miliony na Infoboks (tymczasowa instalacja z kontenerów mająca służyć prezentacji makiet i wizualizacji), miliony na remont nowej szkoły na Chwarznie, setki tysięcy na bilbordy ogłaszające, że Gdynia przyznaje nagrodę literacką czy miliony na inne formy promocji i marketingu. Jeżeli rozrzutnie gospodaruje się publicznym groszem, koszty muszą ponosić Gdynianie.
Można powiedzieć, że władze Gdyni każdą złotówkę dwa razy obejrzą i po każdy grosz się schylą - pod warunkiem iż są to monety w kieszeni mieszkańców.
Radni Gdyni chcą zmienić regulamin miasta, by psy mogły przez cały rok biegać po plaży. Póki co nie można wprowadzać ich na kąpieliska od kwietnia do końca września. Czy pomysł ma szansę na realizację?
Z psem na gdyńskiej plaży można pojawiać się od początku października do końca kwietnia. Podczas sezonu wiosenno-letniego jest to niedozwolone, a za złamanie zakazu grozi mandat, nawet 500 zł.
- To jakiś absurd. Przecież właśnie latem psy najchętniej kąpią się w morzu. Nie mają na to ochoty w grudniowe mrozy. Niestety, nie mam szansy wejść z psem na plażę, mimo że po nim sprzątam - mówi paniAnna, nasza czytelniczka.
Podobnie pomyślały dwie radne Gdyni Maja Wagner i Beata Szadziul, które przygotowują projekt całorocznego wstępu na plaże. Proponują, by wyznaczyć do tego fragment plaży
nieopodal Pałacu w Kolibkach.